J

Jak uczyć o ilustracji?

Jan Bajtlik: Nigdy nie brałem udziału ani też nie widziałem zajęć z ilustracji. Nie mam pomysłu, jak uczyć ilustracji. Może na uczelniach czy kursach chodzi o wyzwalanie ekspresji, by ludzie rozwinęli swój potencjał w tworzeniu obrazów. Ilustracja to bardzo szerokie pojęcie, pojawia się w różnych aspektach i można oznaczać znacznie więcej niż jednostkowy obraz. Ilustracja często wymaga świadomości innych rzeczy. To właśnie było moim celem na Kopublikacji. Zajęcia zacząłem od prezentacji, powiedziałem o świadomości innych rzeczy, które są dookoła samej ilustracji, jak chociażby wiedza o technice druku, konteksty kulturowe czy historia stylów i trendów. Przy tworzeniu książki nie wyobrażam sobie, by między ilustratorem a projektantem nie było współpracy. Jeśli ilustrator nie chce się zajmować składem kolumny tekstu, to powinien i tak znać całą nomenklaturę, mieć wyczucie typografii, składu – wszystko, co ułatwi mu prace z projektantem. Nie mówię, że każdy ma być specjalistą, sam nie jestem. Osobiście lubię tworzyć całość, która w przypadku książki jest dla mnie bardzo ważna. Odpowiadam za treść, samemu piszę tekst, decyduję o projekcie, formacie książki, dobieram papier, technikę druku, projektuję font, a ilustracja i typografia jest jednością. Chodzi o zarys pewnego myślenia. Weźmy na przykład Jeana Julliena, jest postrzegany jako ilustrator, ale projektuje też ławkę w kształcie swojego rysunku. Dla mnie jest to bardzo naturalne, wynika to bezpośrednio z jego stylu. To już jest dizajn, projektowanie przedmiotu.

Podobnie zaciera się to u ciebie.

Tak, poza tym, co robiłem dotychczas, zacząłem też prace nad tapetami, ceramiką i tkaniną. Czuję, że jestem w swoim świecie, ale to są różne rzeczy i wymagają innej wiedzy. To właśnie chciałem przekazać na Kopublikacji. Nie warto myśleć tak bardzo jednostkowo. Dlatego po prezentacji było określone zadanie: przygotowanie serii okładek trzech książek. Wiele rzeczy było dowolnych: styl, temat, sposób myślenia o cyklu. Podany był format oraz nie do końca pisana jedna reguła. Trzeba była zrobić jakąś siatkę, dowolnie skomplikowaną, a następnie wyobrazić sobie, że mamy dwie warstwy naszej pracy: warstwa, która się podporządkowuje siatce i ta, która się nie podporządkowuje. Należało to ze sobą zderzyć tak by wzajemnie się uzupełniało. Być może dla niektórych było to połączenie świata dizajnu i ilustracji. Specjalnie prosiłem o wykonanie serii, gdyż przez to trzeba było przeprowadzić jakąś konsekwencję i pomyśleć o tym, jak działa oddzielnie jedna okładka oraz jak trzy na raz. W zadaniu chodziło też o zakomponowanie w dowolny sposób tekstu: tytułu oraz imienia i nazwiska autora. Trzeba było podjąć szereg decyzji. Konsekwencja i bronienie tych decyzji jest dla mnie właśnie projektowaniem. Miałem nadzieję, że te wszystkie składniki wyczulą ludzi, którzy zaczynają i mierzą się ze swoimi zainteresowaniami i rozwojem.

Uczestnicy Kopublikacji mają różne doświadczenia, wielu z nich nie studiuje ani też studiowało na ASP.

To zadanie jest trudne, na każdym etapie zaawansowania. Zawiera te podstawowe rzeczy, z którymi zmagamy się na co dzień. Ograniczenie czasowe w pewnym sensie dużo ułatwiało, ponieważ to od razu pokazuje pewne możliwości. Jeśli chcesz zrobić hiperrealistyczny rysunek, to pewnie nie zdążysz. Ważne jest, by szybko uporządkować swoje zamiary. Należy mierzyć jak najdalej, ale panować nad sytuacją. To jest projektowanie. Ilustrator, zwłaszcza który pracuje na krótkie deadline w prasie, też dokonuje takich decyzji.

Co pomogło ci najmocniej w twojej edukacji? Co najmocniej wpłynęło?

Dużo pracowałem i robiłem to, co czułem i co mnie interesowało. Próbowałem różnych rzeczy, patrzyłam jak to wychodzi i co najlepiej działa. Popełniałam dużo błędów, ale to dało mi wiedzę. Robiłem też dużo wersji danego projektu, po prostu bardzo dużo rysowałem, zwłaszcza jeszcze przed studiami. To potem nadało mi tempo podejmowania decyzji. Samo wyczucie i szybkość przy ilustrowaniu czy projektowaniu możesz złapać dopiero po wielu próbach. Co ważne, nie byłem i nadal nie jestem zamknięty. Oczywiście nie można robić wszystkiego, trzeba się jakoś określić, ale bardzo dużo rzeczy mnie interesuje. Myślę, że to bardzo pomaga. Cały czas szukam, próbuję i za każdym razem zastanawiam się, jak można to zrobić jeszcze lepiej.

Czy myślisz, że obecna łatwość w zdobywaniu wiedzy o pracach ilustratorów, stylach, trendach poprzez internet ułatwia czy raczej utrudnia rozwój?

Widziałem różnicę pomiędzy mną a asystentami, którzy byli parę lat starsi. Jak skończyłem szkołę, widziałem różnicę między możliwościami szybkości dostępu do wiedzy oraz jej ilości względem studentów, którzy zaczynają. Teraz widzę jeszcze większe upowszechnienie się tej dyscypliny w Polsce. Zaś trendy… To już bardzo personalna kwestia. Znam osoby, które robią projekty totalnie w aktualnych trendach, a mają niezwykle dużą wiedzę i są wulkanami pomysłów. Na same trendy mają wpływ social media i dystrybucja projektów, a sposób zdobywania wiedzy jest oczywiście adekwatny do naszych czasów. Nie chcę mówić, że „lepiej było przed wojną”. Na pewno jednak wiele rzeczy się spłyca. I też wiele ludzi o różnych zdolnościach może uzyskać w miarę podobny efekt. Nie mówię, czy to źle, czy dobrze, w takich czasach żyjemy. Przykładem jest chociażby wektor, bardzo ujednolica obrazy. Nie ma nic w tym złego, wszystko zależy, jak jest wykorzystany.

Czy to znaczy, że jest trudniej?

Każde czasy niosą nowe możliwości i wymagania. To od naszej wyobraźni, siły i determinacji zależy jak się w nich zachowamy i odnajdziemy.


Wywiad jest częścią wystawy Kopublikacja. Wystawa nie tylko o książce w galerii Dizajn BWA Wrocław. Kopublikacja to wielomiesięczny cykl warsztatów dla projektantów i ilustratorów, którzy pracowali na przygotowaniem antologii opowiadań wybranych przez organizatorów Międzynarodowego Festiwalu Opowiadania.

rozmowa: Beata Bartecka, foto: z archiwum Jana Bajtlika