J

Jak uczyć o projektowaniu graficznym, w którym zawarte są zarówno kwestie techniczne, funkcjonalne, jak i estetyczne?

Joanna Jopkiewicz (Grupa Projektor): Trudno uczyć o samej estetyce w oderwaniu od kwestii funkcjonalnych i technicznych. Ogólnie trzeba być obytym w kwestiach wizualnych, dużo oglądać i jednocześnie analizować to, co się widzi. Na Kopublikacji i podczas zajęć ze studentami na ASP zachęcam, by wybrać konkretną publikację znanego projektanta i strona po stronie ją przeanalizować. Zobaczyć, jak jest zaprojektowana, dlaczego właśnie tak i co z tego wynika.

A jak uczyć o ilustrowaniu? Jak uczyć o estetyce i stylu w ilustracji?

Paweł Borkowski (Grupa Projektor): Na początku muszę wspomnieć, że mam niewielkie doświadczenie w pracy dydaktycznej, dlatego odpowiem na pytanie, odwołując się do własnego przykładu. Wydaje mi się, że trudno jest nauczyć stylu. Styl jest raczej przypisany do ciebie, naturalnie wychodzi z twojej wrażliwości i doświadczeń. Ciężko mi mówić o talencie czy predyspozycjach. Ani też o elastyczności w stylu, po prostu to wszystko wynika z ciebie. Wydaje mi się, że jest pewien margines, w obrębie którego jestem w stanie poruszać się swobodnie, a wyjście poza skutkuje jakąś formą utraty formalnej wiarygodności. Z pewnością są twórcy, którzy mają łatwość w żonglowaniu stylami, ja do nich nie należę. Chociaż zestawiając moją aktywność z pól projektowania i ilustracji można by pomyśleć inaczej. Wpływy z zewnątrz są bardzo ważne. Trudno mi określić, co na mnie wpłynęło najmocniej. To był prostu szeroki zakres rzeczy, w którym się poruszałem. Ciężko jednak wskazać konkretną cezurę, która wpłynęła na mój styl.

Asiu, jak ty uczyłaś się o projektowaniu? Co dała ci akademia, a czego sama musiałaś się nauczyć?

JJ: Akademia dała mi ogólną wiedzę z zakresu projektowania, była to swoista baza bez konkretnego ukierunkowania. Na roku mieliśmy grupę bardzo silnych osób, zdolnych, z otwartą głową. Dużo uczyliśmy się od siebie od nawzajem. Projektowania publikacji uczyłam się sama, to były moje poszukiwania, ten zakres najbardziej mnie interesował. Czytałam wiele książek specjalistycznych, brałam udział w warsztatach z Robertem Olesiem, które rzeczywiście bardzo dużo mi dały. Wyciągnęłam z nich niesamowitą wiedzę, która dała mi kopniaka. Wcześniej moja wiedza była trochę nieuporządkowana, a dzięki warsztatom stała się bardziej spójna i pełna. Wiedza, jaką przekazuje Robert Oleś, jest uporządkowana, krok po kroku uczysz się jak projektować poprawnie, zgodnie z regułami. To ważne, by właśnie do tego dojść i przepracować, potem możesz sobie pozwolić na odstępstwa, świadome przełamywanie reguł. Nauczyłam się, jak gruntownie analizować, przebadałam/przeanalizowałam kilkanaście projektów uznanych projektantów. Do dzisiaj antykwariat jest dla mnie miejscem, gdzie szukam ciekawych przykładów, staram się w nie wniknąć, nawet jeśli już nie tak szczegółowo, to nieustannie je analizuję.

Jak uczysz studentów na akademii?

JJ: Nauka studentów projektowania graficznego jest podzielona na etapy. Naszą pracownię prowadzi Łukasz Paluch, Marta Przeciszewska i ja. Samodzielnie uczę drugi rok, czwarty i piąty wspólnie z Łukaszem. Przede wszystkim mocno podkreślamy rolę analizy. Studenci często opowiadają o swoich preferencjach estetycznych, więc staramy się wydobyć z nich informacje, dlaczego dany styl im się podoba, i czy faktycznie jest odpowiedzią na dany temat. Stawiamy na research i analizę problemu, samo projektowanie przychodzi później. Podczas zajęć niekiedy dzielimy część analityczną na kilka zagadnień, które są potem omawiane przez studentów podczas prezentacji. Uczą się mówić o projektach, występować na forum, samodzielnie poszukują odpowiedzi. To przygotowuje ich zarówno do dyplomu, jak i do rozmów z klientami. To zdecydowanie więcej uczy, kiedy sami muszą przygotować się do takich wystąpień. Niekiedy nawet wcielamy się w rolę klientów, którzy dopytują, wątpią. Ogólnie ciężko mówić o jednym szablonowym trybie nauczania. Wszystko zależy od umiejętności i doświadczeń danej osoby.

Jest bardzo łatwy i szybki dostęp do projektów innych osób, co jednocześnie sprawia, że kopiowanie stylów jest bardzo rozposzechnione. Ludzie wprost gonią za trendami. Paweł, czy według ciebie to dobra droga?

PB: Tak, rzeczywiście widać tę pogoń za trendami. Nie ma w tym nic złego, o ile projektant świadomie z nich korzysta. Czasami można w ciekawy sposób dopasować formę do konkretnego tematu. Aby wykorzystać formę, trzeba zrozumieć temat, na jaki się odpowiada. Inaczej można być posądzonym o bycie, jak to się kiedyś mawiało w moich kręgach, xeroboy’em, czyli osobą, która bezmyślnie kopiuje.

Kiedy rozmawiałam z Pawłem Mildnerem, wspominał, jak zmienił program warsztatów, analizując to, o czym uczył na pierwszej edycji. Uczył m.in. o zrobieniu strony, założeniu sklepu. Teraz wszystko to już widzą.

JJ: Ciężko by nam było o tym uczyć, bo sami nie mamy strony. [śmiech] Na tegoroczną Kopublikację przygotowaliśmy wykład z myślą o osobach początkujących, stwierdziliśmy, że opowiemy o naszej pracy i poszczególnych etapach projektowania. Był to otwarty wykład, oprócz uczestników Kopublikacji pojawili się również studenci. Mieliśmy pozytywny odzew. Ludzie mówili, że taki rzut oka na warsztat projektanta był dla nich cenny. Początkujący może i wiedzą, jak założyć stronę, ale nie koniecznie jak zabrać się za budowanie projektu. Opowiadaliśmy, jak wygląda praca czy też współpraca z klientem, na czym polegają nasze przygotowania przed właściwym projektowaniem i cała reszta. Wbrew pozorom dla młodych projektantów to nie jest oczywiste i logiczne. Chociaż na Kopublikacji nie udało nam się w pełni przygotować projektów w ramach zadań [zaprojektowanie plakatu i layoutu dla jednego artykułu], to jesteśmy zadowoleni z efektów. Przede wszystkim ważna była ta podstawowa wiedza, nawet ta typu jak wyliczyć interlinię dla tekstu. Byliśmy w kolejności jednymi z pierwszych prowadzących i i wydawało się nam, że tego typu zajęcia będą dobrą bazą.

Czy można mówić o jakimś dominującym stylu?

JJ: Trudno jest ogólnie mówić o jakimś konkretnym stylu. Wierzę, że projektowanie publikacji zawsze zależy od treści. Inaczej będziemy projektować album Matejki, a inaczej Basquiata. Wszystko powinno być podyktowane treścią. Oczywiście innymi prawami rządzi się np. książka artystyczna/autorska, gdzie możemy pozwolić sobie na bardzo dużą ekspresję.

Obserwując ostatnie 15 lat w projektowaniu…

JJ: … widać, że jest coraz więcej dobrych realizacji. Wiedza jest bardziej dostępna, ludzie są coraz bardziej świadomi. W czasie kiedy studiowaliśmy, nie było zbyt wiele książek dotyczących projektowania publikacji. Musieliśmy sięgać do zagranicznych wydań, szukać w internecie. Teraz mamy ich ogrom na wyciągnięcie ręki.

PB: Dostęp do wiedzy jest najlepszym punktem wyjścia. Na początek to wystarczy.


Wywiad jest częścią wystawy Kopublikacja. Wystawa nie tylko o książce w galerii Dizajn BWA Wrocław. Kopublikacja to wielomiesięczny cykl warsztatów dla projektantów i ilustratorów, którzy pracowali na przygotowaniem antologii opowiadań wybranych przez organizatorów Międzynarodowego Festiwalu Opowiadania.

rozmowa: Beata Bartecka, foto: Alicja Kielan